Dębica. Mój synek mógł się udusić, a szpital nas odesłał

Robert Gąsiorek
Archiwum
Synek mieszkanki Jaźwin dusił się. Kobieta twierdzi, że lekarze ze szpitala w Dębicy nawet go nie zbadali

Pani Beata do końca życia nie zapomni niedawnej wizyty w dębickim szpitalu. Gdy przyjechała tam z duszącym się dzieckiem, liczyła na szybką pomoc. Twierdzi, że stało się zupełnie inaczej i lekarze nawet nie spojrzeli na maleństwo. Kobieta pomoc znalazła dopiero w Tarnowie.

Nie ma lekarza

Dramatyczne chwile przeżywała w niedzielę, niespełna dwa tygodnie temu. Jej ośmiomiesięczny synek z samego rana dostał silnych duszności. Młoda mama postanowiła pojechać do szpitala w Dębicy, do którego miała najbliżej.

- Było około godziny ósmej rano, kiedy weszłam na oddział pediatryczny. Zapytałam pielęgniarek, czy jest lekarz, który mógłby zbadać moje dziecko. Od razu zaprowadziły mnie do pani doktor - opowiada mieszkanka Jaźwin.

Lekarka, która mogłaby zająć się dzieckiem, była już jednak przebrana i gotowa do opuszczenia szpitala. - Z rozmowy z nią wynikało, że poinformowała wcześniej pracowników Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, iż oddział zostaje bez lekarza. W razie gdyby się coś stało, to tam mieli przyjmować dzieci z oddziału. Na koniec dodała, że tego dnia oddział nie będzie miał pediatry i wyszła. Pielęgniarki przeprosiły mnie za tę sytuację. Dodały, że nie mają wyboru i muszą skierować mnie na SOR - zaznacza kobieta.

Mógł się udusić

Matka z dzieckiem na rękach zeszła na SOR. Gdy dotarła na miejsce, od kobiety ubranej w strój ratownika medycznego miała usłyszeć informację, że nie ma pediatry i powinna udać się do szpitala w Tarnowie lub w Rzeszowie. - Nikt z personelu medycznego nie wykonał podstawowych czynności, czyli nie osłuchał mojego dziecka i nie ocenił stanu jego zdrowia - bulwersuje się kobieta.

Duszności u jej synka nie ustępowały, więc mieszkanka Jaźwin wsiadła w samochód i pojechała do szpitala św. Łukasza w Tarnowie. Tam pokierowana ulotkami rozwieszonymi na ścianach trafiła do gabinetu nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.

- U małego pacjenta stwierdzono zapalenie górnych dróg oddechowych. Na miejscu podano mu lekarstwo i przepisano też leki do domu - mówi Damian Mika, rzecznik prasowy Szpitala im. św Łukasza w Tarnowie.

- Lekarka powiedziała, że synek ma ostre zapalenie krtani i mógł się udusić. Na miejscu dostał zastrzyk rozkurczający. Wcześniej uratowało go to, że na zewnątrz było zimne powietrze, które pomogło rozkurczyć krtań - zaznacz pani Beata. Dzięki interwencji lekarza z Tarnowa, dziecko tego samego dnia wróciło do domu.

To nieporozumienie

W sprawie nic do zarzucenia nie ma sobie szpital w Dębicy.

Dyrektor placówki Przemysław Wojtys podkreśla, że nie otrzymał żadnej oficjalnej skargi w tej sprawie.

Przekonuje jednak, że mimo to porozmawiał z personelem pełniącym tego dnia dyżur.

- Cała sprawa wynikła z nieporozumienia. Matka z dzieckiem spotkała wtedy pediatrę z oddziału Podstawowej Opieki Zdrowotnej, który akurat kończył dyżur. I faktycznie na POZ już nie było pediatry tego dnia, ale dyżurował na oddziale pediatrycznym. Zawiniła zwykła komunikacja i ta pani źle zrozumiała nasz personel. Nikt też nie odsyłał pani do innego szpitala. Ona sama o tym zdecydowała - stwierdza.

Szef dębickiego szpitala zaznacza równocześnie, że aby uniknąć podobnych sytuacji, odbył również rozmowy z pracownikami, aby ci dokładniej wyjaśniali pacjentom sytuację panującą na oddziałach.

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie - odcinek 22

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kinga
To juz dawno powinno byc zamkniete jak by kazdy opisywal jaka gehenne tam przeszedl z personelem moze wkoncu ten udany derektor zrobil by z tym cos ....ale co on moze zrobic jak jego tez ciagle nie ma na stanowisku pracy !
Ja tez tydzien temu przeszlam tak z mezem . Tak go poszczyklo ze mial zawroty glowy a chwilami slabl mi wiec ho zapakowalam w auto pojechalam do DEBICKIEGO SZPITALA a tam na SOR 4 mlodzikow panow siedzialo z, zalozonymi rekami I paczyli na mnie I z usmieszkami gadali ze z tym to nie do nich ze on nic tu nie zrobia itp.. odeslali do domu a na drugi dzien, idzcie sobie do przychodni NORMALNE to jestnie? Duzo duzo opisywania ale jak dla mnie ZAMKNAC !
D
Dębica
Zgadzam sie z ta pania taki jest właśnie szpital w Dębicy tez miałem podobna sytuacje moja mamę tez tak potraktowali którą musial zawozic do Rzeszowa i wtym samym dniu miala operacje a w Dębicy powiedzieli że jest zdrowa
Dodaj ogłoszenie