Polska - Szwajcaria 1:1 i 5:4 w karnych. Biało-czerwoni zagrają w ćwierćfinale!

Redakcja
Większej dramaturgii nie sposób było wymyślić. Polacy w 1/8 finału mistrzostw Europy prowadzili ze Szwajcarią, ale w końcówce stracili gola, który może się okazać najładniejszym w całym turnieju. Dogrywka przypominała już obronę Częstochowy, ale o wyniku zadecydowały ostatecznie pierwsze w historii polskiej reprezentacji rzuty karne. W nich trafili wszyscy Polacy, a decydujący cios zadał Grzegorz Krychowiak. W meczu o półfinał biało-czerwoni zmierzą się ze zwycięzcą spotkania Portugalia - Chorwacja.

Mamy plan na ten mecz i chcemy go wprowadzać w życie od pierwszej minuty - tak zapowiedział Adam Nawałka spotkanie ze Szwajcarią, które miało zadecydować o tym, kto awansuje do ćwierćfinału mistrzostw Europy.

Jego piłkarze wzięli sobie te słowa do serca i zanim Helweci zorientowali się, że spotkanie już trwa, powinniśmy na stadionie w St. Etienne prowadzić 1:0. Arkadiusz Milik w 30 sekundzie w idealnej sytuacji nie trafił jednak w bramkę! Biało-czerwoni nadal napierali na rywali, a ci popełniali sporo błędów i jak na zespół prezentujący dotąd żelazną konsekwencję taktyczną grali chaotycznie.

Spotkanie w ogóle zresztą przybrało zadziwiający obrót - piłka błyskawicznie znajdowała się to pod jedną, to pod drugą bramką, niemal z pominięciem linii pomocy. W miarę upływu czasu zdecydowanie zaczęła rosnąć jednak przewaga Helwetów, którzy zdecydowanie lepiej wykonywali stałe fragmenty gry. Zespół Vladimira Petkovicia nie stronił też od ostrej gry, stosując sztuczki rodem z ligi włoskiej. Jedną z ich ofiar padł Jakub Błaszczykowski, gdy rywal nadepnął mu na stopę.

Biało-czerwoni nie dawali się sprowokować i konsekwentnie robili swoje. Niestety, konsekwentny był też Milik, który w 30 minucie znów przestrzelił wywołując jęk zawodu i podnosząc poziom frustracji polskich kibiców, zwłaszcza, że problemy z celnością wciąż ma także Robert Lewandowski. Na szczęście dla nich - po raz kolejny na tych mistrzostwach - dobrą formą prezentowali stoperzy plus Łukasz Fabiański, dość spokojnie radzący sobie ze strzałami Szwajcarów.

Przede wszystkim jednak reprezentacja ma Jakuba Błaszczykowskiego. Były kapitan kadry znów okazał się niezastąpiony, gdy w 39 minucie Kamil Grosicki przeprowadził szalony rajd lewym skrzydłem, ograł czterecy rywali, po czym Milik uchylił się przed piłk i stojący samotnie w polu karnym "Błaszczu" wpakował ją do siatki!

Na przerwę to Polacy schodzili więc jako zespół bliższy miejsca w czołowej ósemce Starego Kontynentu, a kamery pokazywały zbliżenie na Grzegorza Krychowiaka, który dyskutował z Błaszczykowskim pokazując mu na palcach układ obroby Szwajcarów.

Po zmianie stron rywale rzucili się do falowych ataków sprawdzając wytrzymałość polskiej defensywy i tym razem to ekipa Nawałki musiała otrząsnąć się spod naporu. Piłkarska walka szybko nabrała jednak nowego wymiaru, gdy Fabian Schaer twardo potraktował Lewandowskiego. Wymiana złośliwości rozgorzała na całej murawie, a bilans żółtych kartek niemal od razu wyrównał Artur Jędrzejczyk.

Szwajcarzy dążyli do wyrównania za wszelką cenę i zaczęli wreszcie przypominać zespół chwalony po fazie grupowej, który nasz sztab od razu uznał za wyjątkowo niewygodnego rywala. Wojna psycholigiczna i fizyczna rozgorzała na dobre. Nawet gdy jedna z drużyn wykonywała rzut rożny sędzia Mark Clatteburg spoglądał w kierunku środka boiska, gdzie nieustannie trwały przepychanki.

Każda upływająca minuta przybliżała jednak do celu Polaków, coraz wyraźniej nastawionych na kontrataki, o których trener Niemców Joachim Loew, mówił,że są jednymi z najgroźniejszych na świecie. W 73 minucie serca polskich kibiców jednak zadrżały - Ricardo Rodriquez oddał znakomity strzał z rzutu wolnego, ale lecącą w sam narożnik bramki piłkę fantastycznie wybił Fabiański. Pięć minut później znów było gorąco - Polacy bronili w hokejowym stylu przyjmując strzały na ciała, ale Haris Seferović znalazł lukę i huknął w poprzeczkę!

Ostatnie dziesięć minut zapowiadało się na najdłuższe w historii polskiej piłki. Zespół Nawałki bronił się coraz bardziej rozpaczliwie, aż wreszcie popełnił błąd i Xherdan Shaqiri przewrotką kopnął piłkę tuż przy słupku do polskiej siatki. Trafienie równie przepiękne, co bolesne...

Zespół Nawałki wyraźnie tracił siły, a Szwajcarzy nabierali fantazji - drugą połowę zakończyła próba lobu w wykonaniu Granita Xhaki, a nieco wcześniej uderzenie nożycami Breela Embolo w ostatnim ułamku sekundy zablokował Łukasz Piszczek. Na tle rozpędzonych Helwetów szczególnie wyraźnie widać było "krótką" ławkę polskich rezerwowych, na której trudno było wytypować jokera mogącego przesądzić o losach meczu. W końcu jednak angielski sędzia uznał, że wystarczy wrażeń i gwizdnął po raz ostatni w zasadniczym czasie gry.

Dodatkowe trzydzieści minut rozpoczęło się tak, że polscy kibice zaczęli od razu marzyć o rzutach karnych. Szwajcarzy zaatakowali i utrzymywali piłkę pod bramką Fabiańskiego, a w zespole biało-czerwonych narastały problemy. Jako pierwszego skurcze wyeliminowały Krzysztofa Mączyńskiego, widoczny był też kłopot Kamila Glika, co i rusz łapiącego się za pachwinę i coraz wolniej poruszającego się po boisku. Sytuację ratował Fabiański, zwłaszcza, gdy w 113 minucie fenomenalnie obronił strzał Erena Derdiyoka. Polacy zepchnięci do rozpaczliwej obrony spoglądali na zegar i odliczali minuty dzielące ich od konkursu rzutów karnych.

I w końcu się doczekali, a sekundy wcześniej mecz mógł rozstrzygnąć Piszczek, jednak nie sięgnał piłki, gdy ta nieoczekiwania znalazła się w polu karnym Szwajcarów.

Karne rozstrzygały się jednak w drugim polu karnym. Zaczął bezbłędnie Stephan Lichtsteiner, ze stoickim spokojem wyrównał Lewandowski. W drugiej serii przestrzelił Granit Xhaka i na prowadzenie wyprowadził Polaków Arkadiusz Milik posyłając piłkę do siatki po rękach bramkarza. Xherdan Shaqiri nie miał kłopotów, podobnie jak Kamil Glik. Po trzech seriach Polacy prowadzili więc 3:2. Fabian Schaer znów doprowadził do remisu i przyszła kolej na Jakuba Błaszczykowskiego. Gol i 4:3! Ricardo Rodriquez musiał trafić, aby utrzymać Szwajcarów w grze i to zrobił. Piłkę na wagę awansu do ćwierćfinału dostał Grzegorz Krychowiak i zrobił swoje! Polska zagra w ćwierćfinale mistrzostw Europy ze zwycięzcą spotkania Portugalia - Chorwacja!

Polska - Szwajcaria 1:1 (1:0, 1:1), karne 5:4.

1:0 Jakub Błaszczykowski (39), 1:1 Xherdan Shaqiri (82)

Polska: Fabiański - Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk - Błaszczykowski, Krychowiak, Mączyński (101. Jodłowiec), Grosicki (105. Peszko) - Milik - Lewandowski

Szwajcaria:Sommer - Lichtsteiner, Schaer, Djourou, Rodriquez - Behrami (77. Ferbandes), Xhaka - Shaqiri, Dzemaili (58. Embolo), Mehmedi (70. Derdiyok) - Seferović

Sędziował: Mark Clattenburg (Anglia)
Żółte kartki: Jędrzejczyk, Pazdan - Schaer, Djourou.
Widzów: 41.900

Ekstraklasa: Legia zdobędzie mistrzostwo w Poznaniu?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3