Tarnów. Potrzebne wsparcie na leczenia Patrycji i Mai, które o zdrowie walczą od urodzenia

Robert Gąsiorek
Cały światem Agnieszki i Marcina Panków są Patrycja oraz Maja. Robią wszystko, by im pomóc
Cały światem Agnieszki i Marcina Panków są Patrycja oraz Maja. Robią wszystko, by im pomóc Tomasz Rabjasz
Udostępnij:
Patrycja i Maja Panek nie mogą cieszyć się pełnią życia tak, jak ich rówieśniczki. Ciągłe ataki padaczki, problemy z samodzielnym poruszaniem się oraz mową na to nie pozwalają. Rodzice dziewczynek szukają dla swoich pociech nowych metod leczenia.

Dokładnie dziś swoje drugie urodziny obchodzi Maja Panek. Nie zabraknie prezentów oraz życzeń. Zwłaszcza tych, dotyczących zdrowia.

Dziewczynka, podobnie jak jej starsza o sześć lat siostra Patrycja, zmaga się na co dzień z atakami padaczki, a każdy ruch sprawia jej ogromne problemy. Siostry mają jednak to szczęście, że ich rodzice są nieustępliwymi ludźmi.

- Maja i Patrycja są całym naszym światem i chcemy zrobić wszystko, aby jak najmniej cierpiały - opowiada Agnieszka Panek, mama tarnowianek.

Gdy 26 maja 2010 roku na świat przyszła wyczekiwana przez młodych małżonków Patrycja, w domu Panków zapanowała wielka radość. Poród był tym bardziej wyjątkowy, że odbył się w Dniu Matki.

- Cała ciąża, jak i później poród przebiegały bez najmniejszych komplikacji. To było coś wspaniałego móc wziąć Patrycję pierwszy raz na ręce - przyznaje pani Agnieszka.

Gdy córeczka skończyła 2,5 miesiąca, rodziców zaczęły niepokoić pewne objawy.

- Nie miała siły się ruszać, była osowiała i pojawił się u niej oczopląs - opowiada mama dziewczynki.

Patrycja wylądowała w szpitalu, gdzie przeszła szereg badań. Lekarze w końcu stwierdzili u niej cytomegalię wrodzoną. To wirus, którym została zarażona prawdopodobnie jeszcze w życiu płodowym.

- Lekarze mówili wprost, że uszkodzenia w mózgu są już nieodwracalne. Możemy tylko walczyć z objawami. Więc rozpoczęliśmy rehabilitacją, ale w szóstym miesiącu życia pojawiły się ataki padaczki - zaznacza Agnieszka Panek.

Dzięki kuracjom napady udało się opanować. Również stan fizyczny dziewczynki wydawał się być coraz lepszy. Wypowiadała już nawet pojedyncze słowa. Niestety, dwa lata temu nastąpiło gwałtowne pogorszenie jej stanu zdrowia. Padaczka wróciła ze zdwojoną siłą. Obecnie dziewczynka ma kilka ataków dziennie. - Żadne leki już nie pomagają - załamuje głos mama Patrycji.

Jakby tego było mało, z chorobą zmagać musi się również młodsza siostra Patrycji - Maja. Pierwszego ataku padaczki doznała w 11 miesiącu życia. Ona też ma problemy z mową oraz poruszaniem się.

- Tak naprawdę nie wiadomo dokładnie co jej dolega. Podejrzenia padają na jakąś chorobę genetyczną, ale jak do tej pory żadne badania niczego nie wykazały - mówi Agnieszka Panek.

Rodzice szukali nowych metod leczenia, które pomogłyby ich córkom normalnie funkcjonować. W końcu trafili na informacje o przeszczepie komórek macierzystych. Skontaktowali się z rodzicami dzieci, które przeszły taką terapię.

- Efekty są niesamowite. Dzieci zaczynają mówić, są bardziej samodzielne. My chcemy żeby przynajmniej ataki padaczki ustąpiły- mówią.

Terapia obu córek może kosztować około 50 tys. zł. Panków nie stać na taki wydatek. Dlatego proszą o pomoc.

Dziewczynki są objęte opieką przez Fundację Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”. Organizacja udostępniła konto, na które można wpłacać dobrowolne datki: 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994. W tytule wystarczy wpisać: „3483 Panek Patrycja Wiktoria i Maja - darowizna na leczenie i rehabilitację”.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie