Zmiana czasu w Polsce. W 2018 roku pożegnamy się ze zmianą czasu?

Witold Głowacki
AFP/EAST NEWS
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Projekt PSL, według którego od jesieni przyszłego roku mielibyśmy dać sobie spokój ze zmianami czasu i pozostać na stałe przy czasie letnim, ma spore szanse na przejście przez Sejm. Problemem może być za to prawo unijne.

Rezygnacja ze zmiany czasu z letniego na zimowy to jedyna kwestia (nie licząc części symbolicznych rocznicowych uchwał), w której posłowie PiS, PO, Nowoczesnej, Kukiz’15 i PSL zdają się jednomyślni.

W zeszłym tygodniu posłowie z sejmowej komisji jednogłośnie opowiedzieli się za dalszymi pracami nad projektem Polskiego Stronnictwa Ludowego, według którego przez cały rok miałby w Polsce obowiązywać dotychczasowy czas letni. Projekt ma w tej chwili realne szanse na przegłosowanie przez Sejm, a zmianę czasu mielibyśmy porzucić od października 2018 r.

Wciąż jednak nie wiadomo, czy propozycję PSL poprze rząd, który pracuje nad swym stanowiskiem co do zmiany czasu. Na pewno natomiast polska ustawa byłaby sprzeczna z unijną dyrektywą o zmianie czasu - co może skutecznie zablokować wyrzucenie przez Polskę do kosza czasu letniego. Tu jednak mamy mocnych sojuszników - Parlament Europejski już dwa lata temu (było to wspólne stanowisko wszystkich frakcji) żądał od Komisji Europejskiej zniesienia zmiany czasu i zmian w dyrektywie.

- Wierzę, że partia, która potrafi zmienić ustrój państwa w ciągu nocy, w ciągu jednego dnia jest w stanie zatrzymać czas letni w Polsce - mówił pod adresem PiS pod koniec września, uzasadniając projekt ludowców, szef PSL Władysław Kosiniak--Kamysz. Po decyzji sejmowej komisji nie ukrywał zadowolenia. - Taka deklaracja wszystkich partii na komisji jest niesamowita, to się strasznie rzadko zdarza. Nie mogę powstrzymać radości, bo to jest jeden z niewielu projektów, który cieszy się takim poparciem społecznym i posłów - mówił szef PSL.

Projekt ludowców to zwięzła nowelizacja ustawy o czasie urzędowym, sprowadza się do umieszczenia w niej zdania: „Czasem urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej jest czas letni środkowoeuropejski”, i uchylenia dwóch przepisów dotyczących zmiany czasu.

Nadal nie usłyszeliśmy, co o projekcie PSL sądzą premier Beata Szydło i jej ministrowie - stanowisko rządu nie zostało jeszcze przedstawione. W zeszłym roku rząd nie podjął tego samego tematu, choć apelowały o to Fundacja Republikańska i Stowarzyszenie „Koliber” - w odpowiedzi ich działacze usłyszeli, że rezygnacja ze zmiany czasu „spowodowałaby problemy w wymianie gospodarczej z pozostałymi krajami UE”.

Podobnie brzmią argumenty Komisji Europejskiej, która opowiada się za utrzymaniem zmian czasu w Unii. Podstawą prawną jest tu unijna dyrektywa z 2001 r., oficjalnie regulująca kwestię zmiany czasu w krajach członkowskich i określająca jej moment. Co jednak ciekawe, jednoznacznie przeciw tej dyrektywie opowiedział się w 2015 r. Parlament Europejski - było to jednomyślne stanowisko wszystkich frakcji. Eurodeputowani domagali się zniesienia zmiany czasu w całej Unii, dyrektywę uznali za przestarzałą, powoływali się na badania naukowców dotyczące negatywnego wpływu zmian czasu na ludzkie zdrowie i psychikę, na amerykańskie wyliczenia, według których Europa ma za sprawą zmian czasu tracić około 1,7 mld dol. rocznie, oraz na sondaże.

Ale Komisja Europejska odmówiła wtedy parlamentowi. - Komisja bardzo poważnie bierze sobie do serca niepokoje obywateli i przeprowadziła wiele analiz. Niestety ich wyniki są sprzeczne, w związku z tym nie możemy z nich wyciągnąć żadnego wiążącego wniosku, jeśli chodzi o oszczędności energetyczne, wydajność pracy czy bezpieczeństwo ruchu drogowego - mówiła wtedy w imieniu KE unijna komisarz ds. transportu Violeta Bulc ze Słowenii.

W 2014 r. Komisja Europejska rzeczywiście przeprowadzała analizy dotyczące rezygnacji ze zmiany czasu. „Gdyby któryś z krajów zdecydował się nie zmieniać czasu z letniego na zimowy i odwrotnie - spowodowałoby to niedogodności i zakłócenia dla obywateli i przedsiębiorstw” - czytamy w konkluzjach jednej z nich. Rok później w Parlamencie Europejskim nie dało się jednak usłyszeć rzeczowych argumentów na rzecz utrzymania obligatoryjnych zmian czasu.

W Polsce zmiana czasu obowiązuje od 1977 r. Wcześniej była wprowadzana w roku 1919 (przetrwała tylko rok), a później w latach 1946-1949 i 1957-1964.

Pomysł zerwania z przestawianiem zegarków i pozostania przy czasie letnim podoba się Polakom . W sondażach przeprowadzanych metodą internetową w panelu Ariadna dla Wp.pl i „Super Expressu” widać, że odsetek przeciwników zmiany czasu przekracza 60 proc., z kolei jej zwolenników jest około 20 proc. - wyraźnie łączy nas niechęć do wcześnie zapadającego zimą zmroku.

Warto też jednak pamiętać, że brak zmiany czasu ma pewien mankament - ciemne poranki. Jeśli zrezygnowalibyśmy ze zmiany czasu na zimowy i pozostalibyśmy na stałe przy czasie letnim, to najkrótszego dnia w roku (21 grudnia) w Warszawie słońce zachodziłoby o 16.26, ciemność zapadałaby prawie godzinę później (w Gdańsku należałoby do tego doliczyć około 20 min). Ale wschód słońca następowałby o 8.43 - jasno robiłoby się mniej więcej od 8.00 (a w Gdańsku 20 min później). Od połowy listopada prawie do końca stycznia musielibyśmy się liczyć z ciemnościami w okolicy siódmej rano.

Z kolei według Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji likwidacja zmiany czasu może spowodować poważne problemy z systemami informatycznymi - zwłaszcza tymi, które pracują w oparciu o sprzęt, który nie ma już wsparcia producenta. O ile straszenie, że bez zmiany czasu poszaleją nam laptopy czy smartfony, jest raczej bezzasadne, bo tu wystarczy prosta aktualizacja, to trzeba pamiętać o znacznie starszych urządzeniach, które działają na kolei, w telekomunikacji czy przemyśle. Część z nich musiałaby zostać natychmiast wymieniona - kosztów jeszcze nie sposób oszacować.

Nie sposób też odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście za rok już nie będziemy musieli przestawiać zegarków. Projekt PSL ma duże szanse w Sejmie, ale niewiadomą pozostają stanowisko rządu i ewentualna reakcja Komisji Europejskiej na polską rezygnację ze zmian czasu. Pewne jest za to, że w tym roku przestawiamy zegarki już za niespełna dwa tygodnie. W nocy z 28 na 29 października cofamy ich wskazówki z godziny 3 na 2. I „śpimy o godzinę dłużej”. Być może już ostatni raz.

WIDEO: Dlaczego warto dbać o środowisko?

Źródło: Dzień Dobry TVN, x-news

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie